Przejeżdżając przez Ołpiny, miejscowość na pograniczu Małopolski i Podkarpacia, uwagę przykuwa ogromny ceglany kościół o wieży górującej nad okolicą. Jest to jedna z niewielu murowanych świątyń skrytych pośród malowniczych wsi na Pogórzu Ciężkowickim. Kiedyś znajdował się tu starszy kościół, także murowany. Ale od początku.
Wieś lokowano za zgodą króla Kazimierza Wielkiego w 1349 roku na prawie magdeburskim. Ze względu na duży obszar oraz liczną społeczność żydowską, aż do II wojny światowej Ołpiny uchodziły za miasteczko. Kościół parafialny pod wezwaniem Wniebowzięcia Matki Najświętszej został wybudowany w 1595 roku w miejscu, gdzie stoi obecna świątynia. Fundatorami byli Jordanowie. Jako materiał budowlany wykorzystano kamień rzeczny. Na tamten moment w historii budowla była jedynym murowanym kościołem między Bieczem a Tuchowem, co świadczy o szczególnym znaczeniu wsi.
Obiekt był jednonawowy, kryty gontem, z sygnaturką na dachu oraz ze szkarpami na zewnątrz ścian. Miał kamienne sklepienie, jednak z czasem zamieniono je na drewniane. Zakrystia i kaplica również były murowane. We wnętrzu znajdowało się sześć ołtarzy i trzy epitafia. Do dziś zachowało się jedno epitafium, należące do księdza Andrzeja Raszkowicza zmarłego w 1649 roku.
Do naszych czasów ocalał jeszcze jeden element wyposażenia ze starego kościoła. Nie ma co jednak szukać go w Ołpinach czy w okolicy. Gdzie w takim razie? W Muzeum Narodowym w Krakowie, w Pałacu Biskupa Erazma Ciołka. W oddziale muzeum przy ul. Kanoniczej wisi obraz, pierwotnie będący korpusem nastawy ołtarzowej. Nazywany jest Rodziną Marii lub Rodziną Marii z Ołpin. Obraz ten trafił do Krakowa za sprawą Karola Rogawskiego, dziedzica Ołpin. W pobliskim dworze (który, nawiasem mówiąc, również nie znajduje się już we wsi, a w podkrakowskich Konarach) tworzył on bogatą kolekcję pamiątek i dzieł sztuki. Obraz został przeniesiony z kościoła do kolekcji Rogawskiego, a od 1884 roku wisi w pałacu w Krakowie. Można powiedzieć, że malowidło przebyło drogę przypominającą koło, gdyż badacze podejrzewają, że autor miał swoją pracownię właśnie w dawnej stolicy Polski. A skąd dzieło trafiło do Ołpin? Tego nie wiadomo.

Wróćmy jednak do kościoła. Do połowy XIX wieku budynek nadgryzł ząb czasu. Nowoprzybyły w 1864 roku neoprezbiter ksiądz Józef Godek zauważył, że konieczna jest gruntowna odnowa. Za zgodą proboszcza rozpoczął zbiórkę funduszy na ten cel, jednak nie zdążył ich wykorzystać. Dopiero kolejny proboszcz, ksiądz Machowicz doprowadził do powstania nowej polichromii we wnętrzu. Sklepienie pomalowano na brązowo, a na suficie, w wieńcach na niebieskim tle umieszczono cztery przedstawienia: Matki Bożej Wniebowziętej, Przemienienia Pańskiego, Czterech Ewangelistów i świętego Michała Archanioła.
Jako kolejny decyzję o ratowaniu świątyni podjął ksiądz proboszcz Marcin Nikodem na początku XX wieku. Z ofiar parafian żyjących na miejscu oraz tych, którzy wyjechali do USA, zebrał środki na prowadzenie remontu. Niestety, niedługo później wszystkie wykonane prace zostały obrócone wniwecz.
Wybuchła Wielka Wojna, a tereny między rzekami Białą i Wisłoką stały się sceną krwawych walk. Bitwa pod Gorlicami, rozgrywająca się między 2 a 12 maja 1915 roku zadecydowała o losach starego kościoła. Ksiądz Nikodem szczegółowo opisał przebieg starć w swojej parafii i ich opłakane skutki. 4 maja Rosjanie wycofali się do Ołpin, nie mogąc dłużej utrzymać frontu. Centrum ich pozycji stanowił kościół; dwie dywizje rozmieszczono po obu stronach budynku. Pierwszą linię okopów poprowadzono w stronę Binarowej, a drugą do Szerzyn. Niemcy nadeszli o szóstej rano od strony Olszyn. Po obu stronach poległo więcej niż 700 żołnierzy, których ciała pochowano później na cmentarzu wojennym w Ołpinach.
Kościół zaczął płonąć o piątej po południu. Równocześnie paliło się też wiele gospodarstw. Zgromadzona przez Rosjan amunicja wybuchała we wnętrzu świątyni, toteż spłonęło całe jej wyposażenie. Oględziny pogorzeliska na drugi dzień wykazały, że mury na przedniej ścianie nosiły ślady ostrzałów i ataków granatami. Dwa granaty dostały się na strych kościoła, przebiły mur na wylot i prawdopodobnie wywołały pożar we wnętrzu.
Nabożeństwa po pożarze odbywały się w kaplicy klasztornej w Ołpinach. Była jednak zbyt mała, by pomieścić wszystkich parafian. Należało zasięgnąć opinii, czy mury nadają się do odbudowy. Proboszcz pojechał na targ, gdzie kupił 80 sztuk modrzewia na przyszłą więźbę dachową. W połowie czerwca przyjechał cieśla z Jodłówki, który po obejrzeniu ścian stwierdził, że trzeba skonsultować się z inżynierem. Ten przyjechał wkrótce i orzekł, że kościół nie nadaje się do odbudowy. Dwóch kolejnych inżynierów stwierdziło to samo. Mury wykonane z kamieni rzecznych nie miały wiązania, a ataki naruszyły ich strukturę tak, że niosło to za sobą ryzyko katastrofy budowlanej.
Wybudowano więc barak, który miał pełnić funkcję tymczasowej świątyni. Długi czas zajęło załatwienie formalności pozwalających na rozbiórkę zniszczonych murów. Stało się to dopiero w kwietniu 1924 roku. 9 września 1925 roku zaczęto budowę nowego kościoła.
Tak oto zniknął milczący świadek historii lokalnej, cicha ofiara bitwy.
Małgorzata Głowacka (ur. 2000) – absolwentka ochrony dóbr kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się historią, genealogią, opuszczonymi zabytkami i dziedzictwem. Prowadzi stronę internetową www.forgotten-heritage.com.
Źródła:
P. Firlej, Jej wysokość Brzanka. Przewodnik Turystyczny, Tarnów 2015.
P. Łopatkiewicz, T. Łopatkiewicz, Stanisława Tomkowicza Inwentarz zabytków powiatu jasielskiego, Kraków 2001.
Rodzina Marii Panny z Ołpin, zbiorymnk.pl/pl/katalog/19082 [dostęp z dnia 14.01.2026].
M. Solarz, W Paśmie Liwocza i Brzanki, Jasło 1998.
„Spalenie kościoła. Bitwa w Ołpinach, pożar kościoła” – relacja ks. Marcina Nikodema, Kronika Parafii Ołpiny 1846-1944, https://olpiny.diecezjatarnow.pl/spalenie-kosciola [dostęp z dnia 14.01.2026].
Tekst na podstawie książki o. Zdzisława Gogli OFMConv, Ołpiny śladami przodków, https://olpiny.diecezjatarnow.pl/historia-parafii [dostęp z dnia 14.01.2026].



